Gabinet ginekologiczny zawsze kojarzył mi się ze średniowieczną salą tortur. Kiedy odziana w dziwaczną, jednorazową spódniczkę z fizeliny i ceratowe kapcie dreptałam na fotel, linia pleców pochylała się lekko a nogi pokrywały sinym, marmurkowym wzorem. Mijając rozłożone na tackach w kształcie nerek narzędzia, modliłam się w duchu, by skończyło się na wzierniku. Obok niego zawsze leżały jednak potworne w kształtach rozwieracze, zgłębniki, kleszcze, kulociągi i skrobaczki. Tuż obok, na osobnej rynience trwał w gotowości bojowej stetoskop ginekologiczny a za nim zestaw haków i hegarów odbijających się w ustawionych równym rzędem lustrach waginalnych. Wszystko wysterylizowane, błyszczące stalą i gotowe na ujawnienie mojego wnętrza przed uzbrojonym w lateksowe rękawiczki lekarzem.

Dyrektor Wielicki siedział rozparty w fotelu i machając wdzięcznie założoną na nogę nóżką rozglądał po Placu Trzech Krzyży. Wiosenne słońce rozpraszało się na jego ciemnych okularach i oświetlało wypucowaną na wysoki połysk czaszkę podkreślając delikatną bladość znudzonego oblicza. Wychudzone ręce wykonywały co jakiś czas niedbały gest wskazując niedyskretnie kolejne, mijające kawiarniany ogródek osoby, po których przejściu Dyrektor zanosił się nerwowym śmiechem, za każdym razem rzucając:

Dwa tygodnie po tym, jak poznałam Maćka Marta wparowała do mojego gabinetu z nową fryzurą i równie świeżym zestawem plotek:

– Byłam u fryzjera! – krzyknęła od progu i dwoma susami dotarła do stojącego po drugiej stronie biurka fotela. – Wiem wszystko!

Oderwałam się od monitora i skupiłam na niej uwagę wiedząc doskonale, że przynoszone od fryzjerów plotki należą zawsze do najsmakowitszych w mieście.

Pierwszy raz zobaczyłam ich, gdy wiedzeni ciekawością zjawili się w domu Maćka, by obejrzeć następczynię dobrze im znanej pierwszej żony. On szedł pierwszy, drobnym, energicznym krokiem mężczyzny w słusznym wieku, rozsiewając wokół lepkie uśmiechy starzejącego się lowelasa, ona za nim – wstrząsana nerwowym tikiem, potrząsająca głową i rękami w chaotycznej gestykulacji powitania. Stanowili przedziwną parę i na pierwszy rzut oka wydawało się, że to niemożliwe, by mogli być razem.