Rzecz z mężczyznami miała się tak, że znałam ich w życiu zbyt wielu…

Kiedy po wielu miesiącach martwej ciszy Dyrektor Wielicki zaproponował spotkanie, od razu wiedziałam, że szykuje się awantura. Od czasu, gdy okazałam się być całkowicie bezużyteczna w pozyskiwaniu prywatnych telefonów gwiazd światowej estrady, Dyrektor boczył się nieco, a fakt, że nie zadzwonił z corocznym seksualnym kwestionariuszem utwierdził mnie jedynie w lęku, że nasza wieloletnia przyjaźń mogła nie przetrwać próby, na jaką wystawiła ją niefortunna wróżba przewrotnej tarocistki…

Kiedy Dyrektor Wielicki zadzwonił z niecierpiącym zwłoki żądaniem spotkania, napomykając w tle o swojej ostatniej wizycie u Danki, od razu wiedziałam, że sprawę należy traktować jako najwyższej wagi i o żadnych wykrętach i zasłanianiu się pracą mowy być nie może. Danka była ulubioną tarocistką Wielickiego, do której zwracał się o pomoc i radę przy większości swoich biznesowych przedsięwzięć, u której konsultował swoje zagraniczne eskapady i która nieomylnie przewidywała kolejne rozpady jego rysujących się w kryształowej kuli związków. I choć Dyrektor Wielicki od lat zatrudniał szeroki sztab osobistych wróżbitów, specjalistów od aury i nadświadomości, zielarzy, kuglarzy i hochsztaplerów, to nigdy nie zdawał się na ich ocenę, jeśli nie była ona zgodna z podpowiedzią szeptaną mu przez własne trzewia…

Dyrektor Wielicki siedział rozparty w fotelu i machając wdzięcznie założoną na nogę nóżką rozglądał po Placu Trzech Krzyży. Wiosenne słońce rozpraszało się na jego ciemnych okularach i oświetlało wypucowaną na wysoki połysk czaszkę podkreślając delikatną bladość znudzonego oblicza. Wychudzone ręce wykonywały co jakiś czas niedbały gest wskazując niedyskretnie kolejne, mijające kawiarniany ogródek osoby, po których przejściu Dyrektor zanosił się nerwowym śmiechem, za każdym razem rzucając:

Dwa tygodnie po tym, jak poznałam Maćka Marta wparowała do mojego gabinetu z nową fryzurą i równie świeżym zestawem plotek:

– Byłam u fryzjera! – krzyknęła od progu i dwoma susami dotarła do stojącego po drugiej stronie biurka fotela. – Wiem wszystko!

Oderwałam się od monitora i skupiłam na niej uwagę wiedząc doskonale, że przynoszone od fryzjerów plotki należą zawsze do najsmakowitszych w mieście.