Przez wiele lat miałam uzasadnione wątpliwości, czy aby na pewno jestem kobietą. Już we wczesnym dzieciństwie udało mi się wprowadzić babcię w stan głębokiego rozstroju, gdy ignorując pozostawione przez nią na stole szminki i fatałaszki bez wahania sięgnęłam po paczkę papierosów bez filtra i plując przyklejonymi do dwuletniego języka liśćmi tytoniu bawiłam się należącym do dziadka scyzorykiem.