Czytam i swym oczom nie wierzę. Pani Przybysz jadła leki na wrzody, bo pragnęła pozbyć się ciąży? Bo nie chciało jej się zmieniać mieszkania? Bo myślała z troską o innych? O partnerze, o dzieciach, o sobie? Serio? I dlatego staje teraz w proteście? Dlatego ubiera się w czernie, skanduje na ulicach, podpisuje społeczne petycje? Po to, by nie musieć się przeprowadzać? By uniknąć niewygód pakowania swoich rzeczy w kartony?